Indyjska Delta. O co chodzi z nowym koronawirusem? | TuKostrzyn.pl
TuKostrzyn.pl

Ta strona internetowa korzysta z plików cookies. Wykorzystujemy je do zapewnienia podstawowych funkcjonalności witryny, celów statystycznych oraz do kierowania reklam. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu. Używane pliki cookies nie zawierają żadnych danych osobowych ani innych, które pozwalają na identyfikację użytkowników. Więcej informacji na ten temat - w tym informacje, o tym jak wyłączyć cookies w swojej przeglądarce internetowej - znajdziesz w naszej Polityce Prywatności dostępnej pod tym linkiem.

x
Indyjska Delta. O co chodzi z nowym koronawirusem? Indyjska Delta. O co chodzi z nowym koronawirusem?
Źródło: Instagram

Indyjska Delta. O co chodzi z nowym koronawirusem?

Koronawirus 17 czerwca 2021 | 6:18  Michał 363 3

Sprawdzamy, co dziś wiadomo o indyjskiej Delcie, która nie schodzi z ust całego świata. Szczególnie ciekawie wygląda kwestia szczepionek – część autorytetów niemal jawnie dezinformuje opinię publiczną żonglując różnie pojmowaną “skutecznością” stosowanych preparatów.

Sprawdzamy, co dziś wiadomo o indyjskiej Delcie, która nie schodzi z ust całego świata. Szczególnie ciekawie wygląda kwestia szczepionek - część autorytetów niemal jawnie... Indyjska Delta. O co chodzi z nowym koronawirusem?

Wariant Delta, czyli fachowo B.1.167.2, zidentyfikowano po raz pierwszy w Indiach pod koniec ubiegłego roku. Głównym problemem jest jego ekstremalna zaraźliwość – współczynnik R wynosi w tym przypadku od 5 do 8. Oryginalny wirus z Wuhan był już bardzo zakaźny, a rozprzestrzeniał się 2-3 razy słabiej. Mutacja brytyjska, która sparaliżowała nasz kraj wiosną, charakteryzowała się R na poziomie 4-5. Skrajnie wysokie R to cecha wariantów SARS-CoV-2, które stają się dominujące.

Gdzie dotarła Delta?

Pierwszy przypadek Delty zdiagnozowano nad Wisłą na początku maja. Przywiózł go ze sobą dyplomata, którego ewakuowano z Indii. Do tej pory w Polsce wyłapano 80 tego rodzaju zakażeń. Badania genetyczne są jednak wykonywane wyrywkowo, a to jedynie zidentyfikowane przypadki.

Występowanie Delty potwierdzono już w 74 krajach na świecie. Olbrzymi problem mają dziś Brytyjczycy – na Wyspach indyjska mutacja odpowiada już za 90% wszystkich zakażeń. Z tego powodu kraj wstrzymał się z letnim znoszeniem restrykcji przeciwpandemicznych przekładając tzw. czwarty krok o miesiąc.

Doświadczenia Anglików sugerują, że kwestia zdominowania przez zakaźną Deltę również polskiego podwórka to jedynie kwestia czasu.

Charakterystyczne objawy

Wariant Delta ma swoje typowe objawy, których niepozorny charakter może prowadzić do bagatelizowania infekcji. Zdaniem Brytyjczyków najczęściej zgłaszane dolegliwości to ból głowy i gardła oraz katar. Zakażenie jest zatem do złudzenia podobne do powszechnego przeziębienia. Problem w tym, że u części zakażonych rozwija się COVID-19, którego objawy są poważniejsze niż we wcześniejszych wariantach choroby, a ryzyko ciężkiego przebiegu i hospitalizacji jest 2x wyższe niż w przypadku mutacji brytyjskiej.

Powinien budzić zaniepokojenie, ponieważ powoduje cięższe objawy, w tym ból brzucha, mdłości, wymiotowanie, utratę apetytu oraz słuchu i ból stawów. Jest też zwodniczy, ponieważ jego objawy łatwo mogą być pomylone z przeziębieniem

– zauważyło WHO.

Zamieszanie z nazewnictwem

Światowa Organizacja Zdrowia zadecydowała o nazywaniu – wykrywanych systematycznie – nowych mutacji koronawirusa kolejnymi literami greckiego alfabetu.

Żaden kraj nie powinien być stygmatyzowany za wykrycie i poinformowanie o wariancie

– stwierdziła Maria Van Kerkhove, przedstawicielka WHO.

Zgodnie z nomenklaturą zatwierdzoną przez Organizację mówimy obecnie o następujących mutacjach SARS-CoV-2:

Alfa – wariant brytyjski
Beta – wariant południowoafrykański
Gamma – wariant brazylisjki
Delta – wariant indyjski

Jednocześnie swoje koronawirusy mają już litery Epsilon, Dzeta, Eta, Theta, Jota i Kappa, którymi nazwano mutacje “budzące zainteresowanie”. WHO nie informuje, w jakich krajach wykryto je po raz pierwszy.

Skuteczność szczepionek

To najciekawszy wątek w całej sprawie. W sieci można znaleźć szereg sprzecznych informacji na ten temat, które śmiało należy określić jako dezinformację. Źródłem nieporozumień zdaje się być różnie pojmowana “skuteczność”, która nie zawsze określa ochronę przed zakażeniem. Prawdopodobnie w trosce o dobry PR stosowanych preparatów, często podaje się współczynnik ochrony przed ciężkoobjawowym COVID-19 wymagającym hospitalizacji.

Zdaniem naukowców, którzy opublikowali wyniki swoich badań w prestiżowym czasopiśmie “Lancet” – szczepionka Pfizera chroni przed zakażeniem 79% pacjentów, a AstraZeneca 60%. W obydwu przypadkach mówimy o przyjęciu pełnej dwudawkowej kuracji.

Brytyjskie służby medyczne informują natomiast o ochronie przed hospitalizacją i podają dane dla preparatów AstraZeneca i Pfizer. Pierwszy ma chronić – w zależności od tego, czy pacjent zdążył przyjąć dwie dawki – w 71 i 92%. Te same współczynniki dla Pfizera to 94 i 96%.

Co ciekawe tak dobra ochrona po pierwszej dawce – zwłaszcza w przypadku Pfizera – to “marketingowy” problem dla programów szczepień, których propagatorzy podkreślają konieczność przyjęcia pełnej kuracji. W związku z tym służby i eksperci powołują się na inne badania, które określają skuteczność ochrony po I dawce na 32%. W tym przypadku mówimy jednak o ochronie przed zakażeniem, a nie hospitalizacją.

Dużo do myślenia dają jednak, wspomniane na wstępie artykułu, posunięcia Brytyjczyków wstrzymujących luzowanie lockdownu. To kraj, w którym przynajmniej jedną dawkę otrzymało już ponad 60% populacji.

Brak badań na temat skuteczność preparatów Moderny oraz Johnson&Johnson. Eksperci sugerują jednak, że jest ona uzależniona od technolgi – wektorowy Johnson powinien być równie skuteczny jak AstraZeneca, a Moderna – produkowana w technologii mRNA – prawdopodobnie ma zbliżoną skuteczność co Pfizer.

W ciągu minionej doby do narodowego programu szczepień przystąpiło 82 kolejnych mieszkańców Gminy. W tym tempie poziom wyszczepienia pierwszą dawką na poziomie 75% Kostrzyn osiągnie pod koniec sierpnia. Nie jest źle!

Co o tym myślisz?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

Skomentuj NieZaszczepiony Anuluj pisanie odpowiedzi

Dodając komentarz akceptujesz Regulamin

  • Twój pseudonim

    16:21 | 22 czerwca 2021 #1 Redakcja

    Wariant Delta groźniejszy dla zaszprycowanych?! Śmiertelność sześć razy wyższa wśród zaszczepionych – wygooglajcie sobie

    Odpowiedz Zgłoś komentarz

  • Wycyckani

    17:09 | 17 czerwca 2021 #2 Redakcja

    Zaszczepieni – nikt Was tak nie wycyckał dotąd jak te bujdy o skutecznej szczepionce.
    LEKARSTWO niech wynajdą na to przeziębienie, prowadzące tez do powikłań, również śmiertelnych.

    5
    5
    Odpowiedz Zgłoś komentarz

    • NieZaszczepiony

      22:53 | 17 czerwca 2021 #3 Redakcja

      Wielu ma WIELKI interes w tym aby takie lekarstwo za szybko się nie pojawiło. Zamiast tego każą się wam szprycować eksperymentem medycznym, który zmodyfikuje was już na stałe…

      5
      3
      Odpowiedz Zgłoś komentarz

Reklama
Reklama