Sanniki: Porzucona naczepa wypełniona po brzegi podejrzanymi chemikaliami | TuKostrzyn.pl
TuKostrzyn.pl

Ta strona internetowa korzysta z plików cookies. Wykorzystujemy je do zapewnienia podstawowych funkcjonalności witryny, celów statystycznych oraz do kierowania reklam. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu. Używane pliki cookies nie zawierają żadnych danych osobowych ani innych, które pozwalają na identyfikację użytkowników. Więcej informacji na ten temat - w tym informacje, o tym jak wyłączyć cookies w swojej przeglądarce internetowej - znajdziesz w naszej Polityce Prywatności dostępnej pod tym linkiem.

x
Sanniki: Porzucona naczepa wypełniona po brzegi podejrzanymi chemikaliami Sanniki: Porzucona naczepa wypełniona po brzegi podejrzanymi chemikaliami

SKANDAL Sanniki: Porzucona naczepa wypełniona po brzegi podejrzanymi chemikaliami

Na Sygnale 18 listopada 2021 | 0:37  Michał 822 1

W środę w Sannikach zabezpieczono porzuconą naczepę TIR-a, w której odkryto 26 ogromnych zbiorników z nieznanymi chemikaliami. Strażacy ustalają, z jaką substancją mamy do czynienia. Wiele wskazuje na to, że odpady okażą się toksyczne i będą wymagać ekstremalnie drogiej utylizacji. Kto za nią zapłaci?

W środę w Sannikach zabezpieczono porzuconą naczepę TIR-a, w której odkryto 26 ogromnych zbiorników z nieznanymi chemikaliami. Strażacy ustalają, z jaką substancją mamy do... Sanniki: Porzucona naczepa wypełniona po brzegi podejrzanymi chemikaliami

Strażacy z Kostrzyna zostali zadysponowani w środę na MOP Sanniki. Odkryto, że jedna z zaparkowanych na parkingu przy trasie S5 naczep wypełniona jest podejrzanymi chemikaliami. W zdezelowanym pojeździe znaleziono aż 26 “mauserów” (o pojemności 1000 litrów każdy) z nieznaną cieczą.

Na miejscu zdarzenia poza OSP Kostrzyn i zastępem PSP z Antoninka pojawiły się aż cztery jednostki chemików z Krzesin. GDDKiA zdecydowała o zamknięciu parkingu na 24 godziny. Strażacy ustalają, jaką substancję odkryto w Sannikach.

Trudno stwierdzić od jak dawna podejrzana naczepa stała na parkingu. Internauci sugerują, że została porzucona już kilka tygodni temu i dopiero dziś zwróciła uwagę służb. MOP przy S5 to miejsce, na którym tego rodzaju postój długo nie wzbudzał jakichkolwiek podejrzeń.

To nie pierwsza tego typu sytuacja w kraju. Można przypuszczać, że chemikalia pochodzą z Zachodu, a na parkingu porzuciła je “firma-krzak”, która zainkasowała ogromne pieniądze za utylizację niebezpiecznej substancji. Koszt takiej operacji to z niemałym prawdopodobieństwem minimum kilkaset tysięcy złotych. Porzucona naczepa to wrak, którego wartość jest symboliczna. Za całą sytuacją stać może zorganizowana grupa przestępcza specjalizująca się w tego rodzaju działaniach.

Dziś nie jest jeszcze pewne, jaką substancję znaleziono w Sannikach. Jeżeli potwierdzi się, że odkryte chemikalia są toksyczne, niezbędna będzie ich utylizacja, za którą ktoś będzie musiał zapłacić. Zgodnie z polskim prawem za posiadacza odpadów uznaje się właściciela posesji, na której się one znajdują. W tym przypadku wszystko wskazuje na to, że koszty spadną na GDDKiA, która zawiaduje MOP-em w Sannikach.

Kilka miesięcy temu ogólnopolskie media obiegła podobna historia, w której “kukułcze jajo” zostało podrzucone na parking stacji kontroli pojazdów. Obowiązek wartej ok. 2 mln zł utylizacji spadł na prywatnych właścicieli posesji.

Zdaje się jednak, że przestępcy wybierają dziś chętniej ustronne parkingi przy drogach. Odpięcie naczepy początkowo nie budzi niczyich podejrzeń z uwagi na fakt, że samochody ciężarowe również się psują. Paradoksalnie można sobie wyobrazić bardziej perfidny bezkosztowy scenariusz działania przestępców – porzucenie niebezpiecznego transportu to i tak lepszy wariant niż wylanie go w lesie.

Istotą problemu wydaje się dziurawe europejskie prawo. Dopóki zakłady przemysłowe będą mogły przekazywać odpady szemranym firmom, dopóty problem nie zniknie.

Co o tym myślisz?
+1
0
+1
0
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0

Dodając komentarz akceptujesz Regulamin.

Zapomniana katastrofa kolejowa w Gułtowach
Wczorajsza "katastrofa" z rozkładami Kolei Wielkopolskich naprowadziła nas na ciekawą i - mamy wrażenie - mało znaną historię sprzed lat, która miała miejsce w gminie Kostrzyn.
Reklama
Reklama