Kostrzynianka – czyli co płynie z gminnych kranów? | TuKostrzyn.pl
TuKostrzyn.pl
Nie przegap niczego ważnego – dopasuj stronę do siebie i czytaj dodatkowe wiadomości z Twojej najbliżej okolicy!
wybierz teraz

Ta strona internetowa korzysta z plików cookies. Wykorzystujemy je do zapewnienia podstawowych funkcjonalności witryny, celów statystycznych oraz do kierowania reklam. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu. Używane pliki cookies nie zawierają żadnych danych osobowych ani innych, które pozwalają na identyfikację użytkowników. Więcej informacji na ten temat - w tym informacje, o tym jak wyłączyć cookies w swojej przeglądarce internetowej - znajdziesz w naszej Polityce Prywatności dostępnej pod tym linkiem.

x
Kostrzynianka – czyli co płynie z gminnych kranów? Kostrzynianka – czyli co płynie z gminnych kranów?

Kostrzynianka – czyli co płynie z gminnych kranów?

Rozmaitosci 25 marca 2021 | 15:13  Michał 360 6

Woda, która piją na co dzień mieszkańcy Gminy pochodzi z kilku źródeł. W większości korzystamy z gruntownie oczyszczonych i uszlachetnionych ścieków ze Skałowa oraz kilku ujęć powierzchniowych zlokalizowanych w pobliżu cmentarzy. Mieszkańcy nie powinni się jednak obawiać o swoje zdrowie, bo to oczywiście… żart! Być może – dosłownie i w przenośni – niezbyt smaczny. Zapraszamy do lektury tekstu, w którym tłumaczymy, co właściwie płynie z gminnych kranów.

Woda, która piją na co dzień mieszkańcy Gminy pochodzi z kilku źródeł. W większości korzystamy z gruntownie oczyszczonych i uszlachetnionych ścieków ze Skałowa oraz... Kostrzynianka – czyli co płynie z gminnych kranów?

Woda w kranach na terenie gminy Kostrzyn pochodzi z odwiertów o średniej głębokości 133,7 m. Czy to istotne? Jak najbardziej – w związku z tym do wodociągów nie przedostają się żadne zanieczyszczenia powierzchniowe. Nic, co wsiąka w glebę – od zwykłej deszczówki po środki stosowane przez rolników na polach – nie ma szans znaleźć się w kranach kostrzyńskich odbiorców.

Specyfika geologiczna terenu charakteryzuje się występowaniem tzw. iwłów poznańskich górnego miocenu, które stanowią naturalną izolację dla wszelkich wpływów powierzchniowych. Mówiąc językiem zwykłych ludzi – w wodzie nie występują zanieczyszczenia będące efektem ludzkiej działalności. Charakterystyczne dla „kostrzynianki” są żelazo i mangan pochodzące z minerałów, wśród których uwięziona jest woda.

Ekstremalna głębokość odwiertów gwarantuje bezpieczeństwo nawet w przypadku najbardziej katastroficznych scenariuszy. Grubo ponad 100-metrowy bufor zapewnia szczelną izolację od wszystkiego, co mogłoby się wydarzyć „na górze”.

Na marginesie warto zauważyć, że sięgamy do pokładów, które mają nawet 23 miliony lat!

Woda, którą pijemy jest równie czysta, jak miliony lat temu. Sam proces migracji wody do warstw miocenu sięga dziesiątek tysięcy lat.

– zauważa Wojciech Ługowski, który kieruje gminnymi wodociągami.

To całkiem komfortowa sytuacja, która wcale nie jest standardem w innych częściach kraju. Poznaniacy piją przede wszystkim wodę z ujęcia „Krajkowo-Sowinki”, które funkcjonuje dzięki drenom ułożonym zaledwie 5m pod korytem Warty. Mieszkańcy Warszawy korzystają natomiast z wody pochodzącej niemalże wprost z Wisły, co rodzi szereg komplikacji związanych z jej przygotowaniem do spożycia. W Kostrzynie nie ma takich problemów.

Czy woda w Kostrzynie może być niebezpieczna?

W gminie funkcjonują cztery stacje uzdatniania wody (SUW Kostrzyn, SUW Siekierki Wielkie, SUW Czerlejnko i SUW Gułtowy) i 14 studni głębinowych. Proces wydobycia i uzdatniania wody jest układem zamkniętym, co oznacza że od studni do kranu woda nie ma fizycznego kontaktu z człowiekiem. Oczywiście zdarzają się wyjątki od tej reguły związane np. z awariami instalacji – w takim przypadku należy wymienić lub uszczelnić uszkodzony odcinek, co siłą rzeczy „otwiera” czasowo układ. Samych sieci wodociągowych mamy łącznie ponad 200 km!

W tym miejscu warto na marginesie zauważyć, że przebarwienia wody, które są charakterystyczne dla wznowienia jej dostawy wynikają z zabierania osadów zbierających się w rurach. Mimo wątpliwych wrażeń estetycznych charakter takiej wody nie jest niebezpieczny, a wynika po prostu z fizyki funkcjonowania takich układów.

Tak, czy inaczej – w odróżnieniu od ujęć, w których woda ma niższą jakość i wymaga szerszej gamy zabiegów polepszających – system funkcjonujący w Gminie zaprojektowany jest w taki sposób, by nie miał słabych „otwartych” punktów, w których mogłoby dojść do zanieczyszczenia wody przed wpuszczeniem jej do wodociągów.

Nie zmienia to faktu, że wszyscy pracownicy mający kontakt z infrastrukturą są objęci wyjątkowo rygorystycznymi procedurami sanitarnymi. Dmuchanie na zimne to standard w przedsiębiorstwach, w których podstawowy nacisk kładzie się na higienę dostarczanego „produktu”.

Co z koronawirusem? Zgodnie z aktualnym stanowiskiem Światowej Organizacji Zdrowia nie ma żadnych dowodów na to, by SARS-CoV-2 rozprzestrzeniał się za pośrednictwem sieci wodociągowych. Sprawa nie jest już tak jednoznaczna w przypadku ścieków, w których badania potwierdzały już obecność wirusa. Charakter kostrzyńskich ujęć wody, który jest całkowicie odporny na to, co dzieje się w wyższych warstwach gleby może jednak uspokajać.

Skoro woda jest tak dobra to dlaczego się ją chloruje?

Niestety nawet najwyższej jakości woda, którą chcemy przesyłać rurami do kranów musi być uzdatniana. Słabym punktem każdego systemu wodociągowego może być instalacja na powierzchni, w której transportuje się wodę do odbiorców. W samych rurach w teorii mogą pojawić się mikroorganizmy, które mogłyby stanowić zagrożenie sanitarne. Aby wyeliminować takie sytuacje, do wody należy dodawać środki, które zabezpieczą ją na tym newralgicznym odcinku.

Standardem w wodociągach jest chemiczna dezynfekcja wody, którą można przeprowadzać z zastosowaniem związków chloru lub np. ozonu. Druga z metod stosowana jest raczej jako uzupełnienie procesu uzdatniania wody w przypadku ujęć o dyskusyjnej jakości. Przykładowo w stolicy „wiślankę” poddaje się ozonowaniu przed jej filtrowaniem w celu eliminacji niekorzystnej barwy, smaku i zapachu (brzmi niezbyt zachęcająco?), a następnie uzdatnia chlorem przed wpuszczeniem do sieci wodociągowej.

Wysoka jakość gminnej wody nie wymaga tak skomplikowanych zabiegów. Proces uzdatniania jest stosunkowo prosty, co wynika z jakości źródła i można go podzielić jedynie na trzy etapy. W pierwszej kolejności przeprowadzane jest napowietrzanie wody, co utlenia pochodzące z prehistorycznych skał związki żelaza i manganu oraz pozwala usunąć wszelkie zapachy. Następnie woda przepływa przez zamknięte filtry ciśnieniowe. Wreszcie poddaje się ją procesowi dezynfekcji podchlorynem sodu i wysyła wodociągami do odbiorców.

Do wody dozowany jest podchloryn sodu, którego dawka obliczana jest na podstawie bieżących analiz. Oczywiście stosowany środek posiada wszelkie atesty PZH i nie ma tutaj pola do uprawiania jakiejkolwiek partyzantki. Co ważne sam chlor jest środkiem bardzo nietrwałym – aby odbiorcy z końca systemu mogli bezpiecznie korzystać z wody proces jej uzdatniania musi być starannie zaplanowany. W związku z tym w kranach, które dzieli mniejsza odległość od stacji uzdatniania chlor jest bardziej wyczuwalny.

Jak sobie z tym poradzić? Najprościej odstawić wodę na kilkanaście minut i poczekać aż środek sam się ulotni. Jeżeli jesteśmy niecierpliwi, możemy skorzystać z popularnej Brity (lub podobnego wynalazku), która całkiem nieźle poprawia walory wody z kranu.

Dlaczego jednak za „starych, dobrych czasów” kranówka była taka wspaniała i nie wymagała tych wszystkich nieprzyjemnych zabiegów, które – jakby nie patrzeć – psują jej walory smakowe? Nie bądźmy naiwni. Źródlana woda w kranach nie była wcale bezpieczna, a jej picie bez przegotowania należało do sportów ekstremalnych.

W ostatnich 20 latach bardzo wiele zmieniło się w przepisach oraz w samej technologii uzdatniania i transportu wody, a bezwzględnym priorytetem dla przedsiębiorstw wodociągowych jest dziś bezpieczeństwo.

– tłumaczy Wojciech Ługowski wyliczając szereg parametrów, które musi spełniać woda w kranach.

Co ważne, nikt nie przyjmuje tutaj niczego na przysłowiowe „słowo honoru”, a przedsiębiorstwa wodociągowe mają obowiązek regularnego badania dostarczanej wody w akredytowanych laboratoriach. Dodatkowo własne wyrywkowe kontrole obiektów, procesów i próbek wody przeprowadza Państwowa Powiatowa Inspekcja Sanitarna w Poznaniu.

Dzięki temu woda jest dziś bezpieczna i można ją pić nawet bezpośrednio z kranu. No to zdrówko!

Za wszystkie informacje przekazane w artykule dziękujemy mgr. inż. Wojciechowi Ługowskiemu, Kierownikowi Wodociągów i Przepompowni w kostrzyńskim Zakładzie Komunalnym.


Ocena jakości gminnej wody w 2020r. przygotowana przez Sanepid 1/3
Ocena jakości gminnej wody w 2020r. przygotowana przez Sanepid 2/3
Ocena jakości gminnej wody w 2020r. przygotowana przez Sanepid 3/3

Dodając swój komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

  • Tata

    20:09 | 26 marca 2021 #1 Redakcja

    Bardzo dobry artykuł. Wstęp oddaje klimat złośliwych komentarzy, gdy w latach 2010-2014 wybudowano kolejną studnię w Kostrzynie w rejonie ul. Mickiewicza. Mówiono: „W Kostrzynie mamy bardzo dobrą wodę, bo wapienną, z racji bliskiej lokalizacji cmentarza”. To źródło faktycznie ma bardzo dobrą wodę mineralną, usuwane są nadmiarowe związki żelaza i manganu. Jednak odmineralizowanie wody w całości nie jest dobre dla zdrowia, ponieważ np. powoduje zabieranie wapnia z kości.

    Odpowiedz Zgłoś komentarz

  • Anna

    17:33 | 25 marca 2021 #2 Redakcja

    Wstęp jak u Hitchcocka 🙂

    Odpowiedz Zgłoś komentarz

  • Ph

    17:25 | 25 marca 2021 #3 Redakcja

    czy Pan Kierownik Ługowski mógłby odnieść się również do twardości wody dostarczanej do kostrzyńskich kranów ? Kamień na sanitariatach i wytrącający się w znacznych ilościach kamień kotłowy w czajniku to nasza codzienna zmora. Dziękuję.

    1
    6
    Odpowiedz Zgłoś komentarz

    • Michał

      20:25 | 25 marca 2021 #4 Redakcja

      Dobre pytanie. Za powstawianie kamienia kotłowego odpowiadać musi żelazo. Woda z gminnych ujęć pochodzi z pokładów głębinowych uwięzionych w skałach i w związku z tym zawiera pochodzące z nich związki żelaza i manganu. Proces napowietrzania i filtracji związany jest właściwie jedynie z usuwaniem tych naturalnych zanieczyszczeń, tak aby woda spełniała odpowiednie normy. Szczęśliwie wg WHO nie rzutują one na względy zdrowotne w przeciwieństwie do charakterystycznych dla wód powierzchniowy zanieczyszczeń antropogenicznych. Pozdrawiam!

      5
      1
      Odpowiedz Zgłoś komentarz

    • Wojciech Ługowski

      10:42 | 26 marca 2021 #5 Redakcja

      Mówiąc bardzo prosto i ogólnie: w Kostrzyńskiej wodzie jak wspomnieliśmy w artykule znajdują się związki chemiczne pochodzenia mineralnego, Za kamień kotłowy odpowiadają związki wapnia i magnezu (węglany wapnia i magnezu) rozpuszczone w wodzie, w trakcie gotowania związki te z formy rozpuszczonej przechodzą do formy nierozpuszczalnej i osadzają się w formie kamienia głównie na grzałkach. Te pierwiastki chemiczne mają bardzo dobroczynny wpływ na organizm ludzki (budulec kości to wapń oraz regulacja pracy układu nerwowego to magnez) niestety dla układów grzewczych to kłopot. Jedynie woda destylowana czyli pozbawiona wszelkich minerałów nie osadza kamienia ale z kolei w dużych ilość stanowi zagrożenie dla życia. Nadmieniam iż w gminie mamy wodę średnio-twardą w zakresie średnio 256 mg CaCo3/l.

      12
      Odpowiedz Zgłoś komentarz

  • Bili

    15:46 | 25 marca 2021 #6 Redakcja

    Czyli przez te zakopane beczki jednak nie wyrosna sąsiadom dodatkowe ręce. Ufff

    5
    2
    Odpowiedz Zgłoś komentarz

Reklama
Reklama